Limity

1060 odsłon

Życie codzienne

Limity

To historia z tej krainy

W której liczą się godziny

I w której minuta waży,

A wszystko dla lepszej gaży.

 

Na godzinę kilometrów trzysta

Jechał kiedyś rowerzysta

Wiatr mu wydął pelerynę,

A lud pytał o przyczynę.

 

Patrząc na rozwiane włosy

Ktoś tak krzyczał wniebogłosy

Pewnie walczy o wyniki,

Albo w dupie ma owsiki.

 

Pan z Krakowa po zabawie

Mówi nie owsiki, pióro pawie

Ten z Poznania, czy matołek?

Twierdzi tryknął go koziołek.

 

Ten z Torunia, któż mu wierzy?

Pewien, że na turniej bieży,

A dama z Białegostoku

Brakło wódki mu do soku.

 

Wszyscy - mężowie i żony

Sąd w tu mieli pomylony,

Bo inna była przyczyna,

Że cyklista jest i już go ni ma.

 

I razem nie mieli racji,

A to przedstawiciel nacji,

Co wtedy budzi zachwyty,

Kiedy przekracza limity.

comments powered by Disqus